Pod koniec sierpnia, a nawet w drugiej połowie wakacji, niektórzy rodzice dostają gęsiej skórki na myśl, że muszą znowu kupić przybory do szkoły. Poprzednia wyprawka do szkoły kosztowała ich kilkaset złotych. Część z rodziców specjalnie wzięła pożyczkę w banku, żeby podołać wszystkim szkolnym wydatkom, jakie czekają na nich we wrześniu. Znaczna część kredytu poszła na przybory szkolne, w tym piórnik i tornister.
Dzieci oczywiście się cieszą, że będą mieć nowe, kolorowe przybory do pisania. Lubią zajęcia plastyczne, techniczne. W niektórych rodzi się dzięki nim talent, który rozwijają na zajęciach dodatkowych organizowanych przez placówkę.
W niektórych szkołach listę przyborów potrzebnych uczniom tworzą wspólnie nauczyciele i rodzice. Dzięki temu ci drudzy mają wpływ na wydatki, które będą musieli ponieść. Taka lista jest przekazywana pod koniec wakacji, nieraz dopiero na początku września. W obu przypadkach stanowi poważne obciążenie domowych finansów.
W takich sytuacjach należy zaopatrywać się tylko w tanich sklepach. Asortyment w nich dostępny jest bogaty. Każdy rodzic znajdzie odpowiednie dla swojego dziecka przybory szkolne, w tym aktualnie modne przybory do pisania.
Wśród tych ostatnich nie może zabraknąć kredek: świecowych, pastelowych, ołówkowych. Najlepiej sprzedają się te ostatnie, bo właśnie ich najczęściej używają dzieci. Minimum w opakowaniu powinno się znajdować 12 kredek. Ale nie przesadzajmy w drugą stronę - 50 kredek nie wykorzystuje codziennie nawet zawodowy grafik.